sobota, 16 maja 2026

Spełniłem dziennikarskie marzenie. Dorwałem Gen Z i wypytałem jakie naprawdę jest ich pokolenie.

Zeszłego lata czyli już kawał czasu temu, udało mi się spełnić niewielkie dziennikarskie marzenie. W trakcie niejednej rozmowy towarzyskiej to słynne i odmieniane przez wszystkie przypadki Gen Z trafiało na stół millenialskich obrad. Jednak złapałem się na tym, że gdy przyszło do przykładowo omawiania różnic międzypokoleniowych, obaj millenialscy uczestnicy tej dyskusji natrafiali na ścianę.


Ścianę wytapetowaną domysłami na temat przedstawicieli pokolenia urodzonego między 1997 a 2012 rokiem. Jako zdecydowany przeciwnik guessing-driven-conversation, irytował mnie ten permanentny brak potwierdzonych informacji. Ileż to razy odgrażałem się, że pewnego dnia dorwę jakiś egzemplarz i wypytam o to wszystko. Tylko gdzie i kiedy? 

To akurat bardziej wygląda na millenialską sytuację, rocznik 94 vs 91

I wtem, pod koniec lipca 2025 nadszedł ten szczęśliwy dzień, gdy w sprzyjających okolicznościach miałem okazję spędzić parę godzin z przedstawicielką Gen Z której mogłem zadać te wszystkie autystyczne pytania. Na początek, krótki zanonimizowany biogram;

  • Rocznik: 2007
  • Wiek: 18
  • Płeć: kobieta
  • Środowisko społeczne: raczej neutralne
  • Miasto: powiatowe


Nie mając wcześniej przygotowanej listy pytań, trzeba było działać szybko i przeszukać pamięć w poszukiwaniu najbardziej nurtujących pytań. Oto co udało mi się posklejać;

 

Czy to prawda, że większość Gen Z nie ma żadnych konkretnych zainteresowań?

Tak - zdaniem naszej rozmówczyni, 75 procent ludzi w wieku ~18 lat nie interesuje się niczym szczególnym. Z perspektywy jej najbliższego otoczenia, tj. klasy licealnej, jedna albo dwie osoby chodzą na jakieś dodatkowe zajęcia - i to tyle.


O czym zazwyczaj marzą przedstawiciele Gen Z?

Nie będzie tu wielkiego zaskoczenia - marzą głównie o tym, żeby być bogatym. Nie ma tu odniesień do źródeł tego bogactwa - liczy się stricte hajs. Aspirują do tego co widzą w rolkach (ponownie brak zaskoczenia) typu majętni ludzie z USA. Bardziej lokalne inspiracje lifestyle'owe to a jakże, Warszawa.

Ekipa to akurat Kraków, czyli Warszawa 2.0 więc wsm bez różnicy


Czy dla Gen Z komputer jest tak samo ważnym urządzeniem jak dla millenialsów? Czy ktokolwiek posiada jeszcze stacjonarny PC?

Tak jak się spodziewałem, prawie nikt nie ma komputera stacjonarnego. Laptopy występują licznie, choć służą głównie do oglądania streamingów. To pokolenie miażdżącą większość spraw załatwia ze smartfona - nie potrzebują w tym celu "dużego Internetu".


Czy beka z millenialsów naprawdę istnieje? W jaki sposób się to przejawia?

Zgadza się - beka z millenialsów istnieje, ale nie chodzi o (przywołane przeze mnie) krótkie skarpetki, a intensywne korzystanie z Facebooka, wstawianie postów na Instagramie (uznają tylko stories), czy oglądanie reels. Dlaczego bawi ich fakt millenialsów oglądających reelsy? Chodzi o platformę - treści na TikToku są publikowane 4-5 miesięcy wcześniej niż na pozostałych rolkomatach. Dla Gen Z najwidoczniej jest to istotne, dla nas - no cóż... xd. 

A skoro jesteśmy przy iksde - śmieszy ich również niektóre słownictwo używane przez poprzednie pokolenie (pieseł, handluj z tym, no rejczel) czy niektóre emoji - zwłaszcza ta płacząca ze śmiechu 😂


 

Mówi się, że clubbing w miastach zamiera. Czy Gen Z interesuje w ogóle chodzenie do klubów nocnych/dyskotek?

Otóż nie bardzo - typowe kluby z muzyką "come on baby tonight on the dancefloor" są postrzegane jako miejsca dla zdzir. Najpopularniejszy i "społecznie zatwierdzony" sposób imprezowania to dla nich domówki. Inne źródła wskazują także inne powody niskiej frekwencji klubowej jak całościowo niewielkie spożycie alkoholu, czy wysokie koszty nocnego życia.

---

Na koniec dodam, że aby sformułować poparte statystyką wnioski, należałoby mieć większą próbę badawczą niż 1 osoba i jej zasięg społeczny ludzi w podobnym wieku rzędu ~50 osób. Profesjonalne analizy zostawiam jednak badaczom i poważnym portalom za paywallem. Ten wieczór wspominam bardzo miło, a od strony merytorycznej dobre i to - lepszy jeden wywiad niż kolejne kwartały dryfowania na wodach domysłów.

4 komentarze:

  1. I. [Niestety tak się rozpędziłem z komentarzem, że jest za długi i wymaga podziału na części]

    Jako millennials mający bardzo duży kontakt z dwójką zetek (lvl 21 i lvl 18), oraz pośrednio przez nich z niemałą grupą innych osób z tego pokolenia, spróbuję uzupełnić analizę moim spojrzeniem na ten temat.

    1. Nie zgodzę zupełnie z twierdzeniem, że nie mają zainteresowań, powiedziałbym że wręcz przeciwnie, obecne czasy stworzyły im niesamowicie szerokie pole do zainteresowań oraz możliwości finansowe do ich realizacji, a także niewyczerpane inspiracje i ja bym powiedział że przynajmniej spora część z tego korzysta. Na przykładzie jednego z tych nastolatków, dosłownie codziennie ma kolejny pomysł na konstrukcje jakiejś maszyny, którą będzie topić w błotach po pas, albo instalacji elektrotechnicznej robiącej dziwne rzeczy, a do tego wspomniane możliwości finansowe sprawiają, że warsztat wyposażył sobie tak, że nie powstydziłby się tego nie jeden profesjonalny mechanik samochodowy. Drugi realizując się w sporcie tak aktywnie jak i pasywnie. Również jako przedstawiciel obecnego pokolenia charakteryzuje się tym, że ma możliwości lecieć na mecz do Barcelony, bo taką ma fantazję, albo startować w biegach jednym za drugim gdzie wpisowe liczone są w setkach złotych. Natomiast przyznać muszę, że z perspektywy rozmówczyni - dziewczyny, w ich przypadku faktycznie "zainteresowania" współczesnych nastolatek mogą podpadać pod dość puste i próżne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. II.
    2. Stwierdzenie, że "marzą o bogactwie", jest złym ujęciem sprawy, ponieważ słowo "marzyć" ma w swym znaczeniu jakieś ulotne dążenie, odległy cel, co do którego z założenia wiemy, że jego osiągnięcie jest tylko niepewną możliwością. Z tej perspektywy, zetki nie tyle marzą o bogactwie, co jest ono dla nich punktem na liście rzeczy do zrobienia. Nieco trudniejszym niż pójście do sklepu po chleb, ale raczej prostszym w realizacji, niż zdanie matury. W tym momencie pewnie niejeden pomyślał "no to się zdziwią". Otóż niekoniecznie. Już abstrahując od tego, że startują często z poziomu, które poprzednie pokolenie już nazywałoby by bogactwem, to jeśli połączymy sprawę katastrofy demograficznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla potrzeb rynku pracy, z ich niezachwianą wiarą w siebie, to otrzymujemy ludzi, którzy wejdą oknem, tam gdzie wypchnie się ich drzwiami i wezmą to co chcą, nie pytając nikogo o zgodę.

    3. W kwestii komputera jest to fakt, ale przywiązanie do "dużego internetu" milenialsów wynika raczej z tego, że zostali kiedyś skrzywdzeni wczesną wersją internetu na telefony, który nie dość że drogi, to jeszcze strony internetowe były całkowicie nieprzystosowane pod wyświetlanie na takich urządzeniach. Teraz trend się odwraca, spotykam się ze stronami zoptymalizowanymi do działania z poziomu smartfona, które na komputerze są toporne i myślę że ten trend będzie postępować.

    OdpowiedzUsuń
  3. III. 
    4. Beka z milenialsów nie jest niczym innym niż odmiennym sposobem postrzegania kolejnego pokolenia, które nie jest cechą wyróżniającą zetki na tle innych pokoleń. Tak zawsze było i będzie. Można się oczywiście zastanowić nad poszczególnymi aspektami tej beki, czy gdzieś nie mają słuszności. Facebook jest tu ciekawym tematem, bo zetki zdecydowanie lepiej zdają sobie sprawę z tego, że mamy rok 2026 (w przeciwieństwie do milenialsów dostających zawału, gdy dowiedzą się że od czasu wydarzeń przedstawionych w GTA Vice City do roku wydania tej gry upłynęło o mniej lat, niż od roku jej wydania do chwili obecnej. 16 vs 24 lata) a w związku z tym, że mamy wspomniany rok 2026 to ponad połowa ruchu w internecie generowana jest przez boty, które na dodatek mają na celu nie interakcje między sobą, a z żywym człowiekiem, a to oznacza, że czytając komentarz czy cały post na takim facebooku masz zdecydowanie większe prawdopodobieństwo, że jego "autor" jest martwy (i zawsze był martwy) niż żywy. W takim kontekście, ekscytowanie się treściami tam umieszczanymi, jest faktycznie powodem do beki, prawie takiej jaką pewnie mieli XIX wieczni odkrywcy Afryki, gdy tubylcy ekscytowali się zdjęciami z aparatu, na których jest ich "ukradziona dusza".

    Rolki, Instagram, nawet TikTok, wszystko prawda, ale to, że autor nie zająknął się nawet o Snapchat, które jest absolutnie powszechny wśród zetek (i rzadki wśród millenialsów), dobrze pokazuje, że sam jest milenialsem. Ale jest jeszcze lepiej! Bo oto wchodzi "cały na biało" Bump. Dla milenialsów jest to coś o czym pewnie nawet nie słyszeli, natomiast co ciekawe dla zetek jest on "rakowy" (choć oczywiście nie takiego określenia użył mój młody przyjaciel), niczym TikTok dla milenialsów. Czym jest więc wschodzący Bump? Prawdopodobnie pierwszą z aplikacji, którą można przypisać jako część pokolenia... alfa, a zetki zostaną podzielone w jego odbiorze jak milenialsi w przypadku TikToka.

    OdpowiedzUsuń
  4. IV.
    5. Może i clubbing (już samo określenie brzmi jak z epoki dinozaurów) jest w  odwrocie, ale co do odwrotu alkoholu u zetek, jest to tylko częściowa prawda, bo sprawa raczej się polaryzuje. Dla części osób on znika, ale dla innej części wręcz przeciwnie, powiedziałbym że jest powszechny  ("Szykuj się na moją osiemnastkę" było nieskrywaną groźbą alkoholową, która spełniła się w całej rozciągłości i nie stanowiła odosobnionego przypadku, bo nowy wąż strażacki w remizie jest wcale nie gorszą okazją do nadużywania alkoholu, a powód znajduje się zawsze). Będąc przy temacie używek, trudno nie zwrócić uwagę na inną, charakterystyczną dla zetek. O ile tytoń (nikotyna) był już za sprawą millenialsów na wymarciu, o tyle obecne vapy spowodowały, że przeżył on niespotykany renesans. Skala jest wręcz oszałamiająca, skoro z rozmów z pierwszej ręki mam przedstawioną statystykę typu "80% osób w klasie bierze bucha co najmniej okazjonalnie, a połowa ma swój sprzęt i pali regularnie" To są liczby daleko wykraczające poza to co było kiedykolwiek.

    Wielkim nieobecnym, nie zadanym pytaniem, jest pytanie o relacje zetek z AI. Można je odmieniać na setki sposobów, kładąc nacisk na różne aspekty, ale jego brak, nawet przy "nieprzygotowanym na wywiad" jest znamienne, bo świadczy o odmiennym postrzeganiu świata. AI jest czymś co zrewolucjonizowało ich życie z perspektywy szkoły, gdzieś między podstawówką a szkołami średnimi/wyższymi. Nagle, dosłownie z dnia na dzień zaczęli grać na kodach. Owszem, my mieliśmy internet i kopiowaliśmy teksty wypracowań, które o ile można było je wydrukować bez czytania, to nieraz posiadały takie kwiatki w tekście jak "...co widać na poniższym obrazku...", ale AI to zupełnie inna liga, bo wyobraźmy sobie sprawdzian z matematyki. Nawet nie przepisujesz do czata treści zadań, po prostu robisz mu zdjęcie kartki z poleceniami, a on rozpisuje dokładnie rozwiązania tego konkretnego zadania. Nic tylko przepisać. Załóżmy, że chcesz być ambitny i zrobić samodzielnie. Jak utkniesz, to znów to samo - zdjęcie dotychczasowych wypocin i pytanie co dalej. Niestety skala bezkrytyczności zetek względem AI i uznawania go za wyrocznię w każdej sprawie jest porażająca i tym bardziej niebezpieczna, że nie mając własnej wiedzy w temacie nie można ocenić prawdziwości podawanych informacji, a w czym jak w czym, ale w okrągłych słówkach uzasadniających nawet największą bzdurę, te modele językowe są mistrzami. Wielokrotnie musiałem tłumaczyć, że to że czat coś twierdzi, nie czyni tego prawdą.
    Mam jeszcze ciekawszy przykład ingerencji AI w świat zetek. Mający wtedy 15 lat po tym jak nabroił miał kogoś przeprosić. Wyjął telefon, odpalił czata gpt i powiedział mu żeby przygotował mu "długie i ładne przeprosiny dotyczące..." po czym gdy ten je "ugotował", to praktycznie bez czytania wysłał do adresata. Na moją uwagę, że to się trochę mija z celem, że przeprosiny powinny być aktem własnej skruchy, był autentycznie zdziwiony, nie rozumiał o co mi chodzi - przecież przeprosiłem. Na  pytanie, za co właściwie przeprosił, stwierdził że nie wie, nie chciało mu się czytać, jak chce to niech sobie sam przeczytam. Owszem, były to najbardziej zgrabne przeprosiny jakie w życiu czytałem (z resztą adresat, nieświadom ich źródła, też był nimi poruszony. Pozostawiam domysłowi jakiego pokolenia był przedstawicielem), ale jednocześnie najbardziej puste.

    Podsumowując to wszystko można stwierdzić, że obcowanie z zetkami to niezwykła przygoda, często istna jazda bez trzymanki, ale potrafiąca tchnąć w człowieka świeżego ducha, nauczyć wielu ciekawych rzeczy oraz pozwalająca spojrzeć na świat z innej, świeżej perspektywy. O ile tylko ktoś potrafi bez problemu wyjść poza "kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów", to mogą być bardzo rozwijające znajomości międzypokoleniowe.

    Leszek

    OdpowiedzUsuń

Spełniłem dziennikarskie marzenie. Dorwałem Gen Z i wypytałem jakie naprawdę jest ich pokolenie.

Zeszłego lata czyli już kawał czasu temu, udało mi się spełnić niewielkie dziennikarskie marzenie. W trakcie niejednej rozmowy towarzyskiej ...